środa, 26 marca 2014

Rozdział 7

Walentynki, dzień tak długo wyczekiwany przez wszystkie pary. Akari chodziła w tę i spowrotem waląc się głową po poduszce co oczywiście Mikinnou musiała nagrać. Nalge usłyszały pukanie do drzwi. Nie widząc żadnego zainteresowania brunetki sama musiała swe zacne cztery litery podnieść. Zza drzwiami stali dwaj rudzielce, jeden duży, drugi mały. Hotoru wpuściła ich i dalej powróciła do nagrywania zachowania przyjaciółki. Ta nagle nie zauwarzyła ściany przez co się pinknie wyjebała na ziemi. Miki zaczęła się z niej niepochamowanie śmiać a Uzumaki pomagał jej wstać.
- Kurwa.... Moja głowa...- dotknęła się czoła starając utrzymać równowagę. Nagato pomógł jej położyć się na kanapie, gdzie po chwili usiadła różowowłosa.
- I widzisz co się dzieje kiedy człowiek nie patrzy przed siebie sieroto jedna.
- Spierdalaj... Nie moja wina iż się denerwuje.- nagle na ekranie tableta szarookiej pojawiła się ikonka z jedną nieodczytaną wiadomością na poczcie. Wyprostowała się jak struna i szybko zaczęła studiować jej treść. Kiedy skończyła złapała pierwszą lepszą osobę, którą okazał się być Nagato i pocałowała go w policzek, rzucają mu się na szyję ze szczęścia, jednocześnie przewracając ich na podłogę.
- Akari opanuj twój pociag seksualny...
- Tak! Zaliczyłam na sześć!- zeszła z chłopaka i żuciła się na różowowłosą. Ta się zaniosła śmiechem i po chwili obie skakały jak małe dziewczynki. Jebać to iż na nie patrzą, i tak mają to w dupie co sobie teraz o nich pomyślą.
- Trzeba to oblać.
- Co? Nie, nie kochana....
- Zamknij się. Ty nie masz tu nic do gadania.- zatkała jej usta dłonią.- Saso chodź ze mną do sklepu, a wy nie rozwalcie łóżka.- mrugnęła do nich ze śmiechem i wypchnęła Skorpiona z mieszkania. Szatynka spojrzała na swojego kompana z czerwonymi policzkami. Przysięga iż zabije Hotoru! No po prostu taki wstyd....
Miki wraz z Sasorim byli w mieszkaniu chłopaków. Fakt, że Minnou zmusiła go aby pokazał jej swoje marionetki, ale liczy się intencja! No bo skoro Akari sama z Nagato, to ona też chce być sama z Sasorim! A ma nawet fajny pomysł...
- Sasori przytulisz mnie?
- Nie.
- No weź! Co ja jestem, aż taka brzydka iż się boisz mnie dotknąć?
- Nie. Chodzi o to iż muszę naprawić swoją marionetkę...
- Czyli przegrałam z marionetką?- spytała samą siebie poirytowana.- Dobra ja spadam, skoro nie masz dla mnie czasu.
- Dobra, tylko zamknij za sobą drzwi....


                      Pory roku zmieniały się jak na jakimś filmie. Nim się obejrzałeś a już było lato. Sierpniowa przerwa. Mikinnou siedziała obecnie w salonie. Miała wielką ochotę zabić matkę naturę za te przeklęte upały. Sięgnęła po telefon, wystukała szybko numer do pewnej osoby, która się spóźnia….
- Akari! Kurwa gdzie ty jesteś z tymi lodami?!
- Jakimi lodami?- powiedziała liżąc swojego loda truskawkowego.
- Ty chcesz mojej śmierci?! To nie jest miłe!
- Oj przestań zachowywać się jak dziecko! Ty wiesz ile musiałam się nachodzić aby znaleźć twoje ulubione lody?
- Masz tiramisu?!
- Nie, kot Filemon je ma i ci je wysra. No jasne, że mam. A teraz się rozłączę bo do bloku nie wejdę.- i się rozłączyłaś. Miki jak mała dziewczynka w podskokach udała się do drzwi i czekała aż szatynka je otworzy. Kiedy się w nich pojawiła skoczyła na nią zabierając jej skarb.
-  Mój skarb….
- Zachowujesz się jak golum z Hobbita.
- Bądź cicho niewierna!
- Minnou ty nie masz przypadkiem gorączki? Jeśli tak to nici z wypadu nad morze…
- Co?- weszła jej w zdanie.- Tak! Wreszcie założę ten nowy strój kąpielowy! I porobię zdjęcia z przypadkowymi mięśniakami, aby Sasori był zazdrosny.
- O co się pokłóciliście tym razem?
- Woli swoje marionetki ode mnie! A ja chciałam aby mnie tylko przytulił. Małpa jedna.
- No ok. To się pakuj. Wyjeżdżamy jutro z samego rana. A i masz loda na dłoni.- puściła ci oczko, znikając w swoim pokoju, a ty uporczywie zlizywałaś masę tiramisową z dłoni…. Poranek wygląda przepięknie, a zwłaszcza kiedy śpi się w pociągu. Postanowiłyście robić warty, teraz była kolej szarookiej na pilnowanie a różowowłosej na sen. Tak to mijało, budynki ustępowały lasom, a lasy budynkom. Kiedy dotarłyście na miejsce, pierwsze co to udałyście się do hotelu.
- Ja zajmuje łóżko blisko telewizora!- krzyknęła Hotaru.
- W takim razie ja mam z widokiem na morze. Pomoże mi w pisaniu pracy....
- A ta znowu o pisaniu. Kobieto opanuj się i zabaw się!
- Jak tylko skończę...- weszła jej w słowo.
- Nie. Załóżmy się. Jeśli w ciągu naszego pobytu ujrzę  lub dowiem się iż coś piszesz, wtedy zdradzę twój największy sekret Nagato jak i wszystkim ludzią z twojej uczelni. A jeśli tobie się uda wtedy nauczę się gotować!

****

Tak wiem, notki duuuugo nie było. Ta oto jest denna, nudna i za krótka! Za to wszystko wielkie gomen...